Tagi:
Przyłapałem się ostatnio na tym, że 80% produkcji trafia do skończenia na później. Połowa tego asortymentu zgubiła wątek juz po pierwszych 10-12 taktach, część jest tak abstrakcyjna że nie nadaje się do odsłuchiwania na trzeźwo.
Co z tym robić?
Trzymać na lepsze czasy, w nadziei że przyjdzie kiedyś ochota na dokończenie pewnych rzeczy, a może przeznaczyć to na jingle, dzwonki komórkowe?
Przypomina mi to trochę kazus marnowania żywności w naszych czasach, niby jest jej dookoła dużo, a czasem zupełnie się z niej nie korzysta. No i są wokół nas ludzie, którzy na jej nadmiar nie narzekają. Czy tak samo jest z twórczym potencjałem?
W roku 2000, Steinberg wystartował z inicjatywą internetowego wirtualnego studia nagraniowego – Rocket Network. W zamierzeniach, muzycy mieli dzielić się własną twórczością i wspólnie tworzyć muzykę. Naiwne? Chyba tak, bowiem większych indywidualistów, szukać można tylko wśród malarzy, pokojowych.
Chodzi mi po głowie taki bank pomysłów. Nierozpoczętych projektów, wrzuconych do wspólnego worka, z którego mogliby wszyscy korzystać, na zasadach CC, ale bez czerpania korzyści majątkowych lub z odpowiednimi obwarowaniami. Szalone? Być może, ale może warto dzisiaj trochę oszaleć… :)