Shadow Records, jak każda nowoczesna wytwórnia, wypuszcza zarówno lepszy jak i słabszy materiał. Nie jestem co prawda, wielkim fanem tego rodzaju muzyki, ale dwa albumy Marschmellows z pewnością mnie do niej przekonują. Pierwszy z nich -- Klangsystem, nabyłem zachowując daleko idącą ostrożność. Drugi album -- Swat, złowiłem rok temu na Allegro i mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że warto było.
Był taki czas, że spędzałem popołudnia w sklepie muzycznym za kinem Relax (Warszawa). Sklep prowadzi wielce sympatyczny człowiek, zwany Mesjaszem. Ostatnio udało mi się zajrzeć do niego ponownie, co zaowocowało kolejnymi perełkami w mojej kolekcji muzycznej, ale to opowieść na inny wpis.
Mesjasza ograbiałem z komisowych, używanych płyt CD, z rockowymi i hardrockowymi przebojami. Czasem trafiały się również perełki (Brilliantfish), często też zdawałem się na podpowiedzi gospodarza, który ma naprawdę potężny łeb muzyczny. I to dzięki niemu, zainteresowałem się wydawnictwami IRMA Records, Shadow Records i trochę już w innym kierunku Ninja Tunes czy Cleopatra Records.
Wracając do głównego tematu. Panowie Thilo Kraft i Jörg Rosenbaum bardzo swobodnie poruszają sie wśród gatunków nowoczesnej muzyki komputerowej, w dorobku mają komplet wydawnictw analogowych, które zazwyczaj były gorąco przyjmowane w klubach grających nieco spokojniejszą muzykę.
Dub wymieszany z delikatnym jungle, abstractem, electro i trip-hopem doskonale komponują się ze sobą. Każda z płyt Marschmellows jest odrobinę inna -- Klangsystem bazuje na fajnych pomysłach i sporej ilości ambientowych wstawek, Swat z kolei te pomysły rozwija i jednocześnie dość swobodnie przechodzi od numerów łagodnych po mocno rytmiczne.
Nie lubię porównywać ze sobą zespołów, szczególnie z odległych półek gatunkowych, niemniej jednak -- gdyby ktoś zainteresowany potrzebował takiego porównania, to najbliżej Marschmellows umieściłbym węgierskich trip-hopowców z Miraque Myro.