Kategorie: przesłuchane
Tagi:

CD CoverCo sprawia mi olbrzymią radośc? Między innymi odkrywanie zapomnianych zespołów, które pozostawiły po sobie rewelacyjny materiał i zniknęły w otchłaniach muzycznego świata.  Co może wyjść ze współpracy trzech wybitnie uzdolnionych instrumentalistów, mających muzyczne wykształcenie i szczycących się prawie perfekcyjnym warsztatem, techniką gry i uwielbieniem rocka?

T-Ride to jeden z zespołów, które powstały na fali szczytowej popularności mocnego rocka. Piosenki na ich jedynym albumie, są mieszanką wielu styli, samemu określiłbym ich jako wypadkową Extreme, Wingera i grupy Queen. Sporo zsamplowanych dźwięków, elektroniczne pady perkusyjne, finezyjne gitary i bogate harmonie wokalne -- a wszystko to, zaprezentowane i podane w niezwykle przystępnej formie.

And when the time has come to pay what you owe
You know I’ll be collecting on you body and soul
Hit Squad

Za teksty oraz piosenki na płycie odpowiadał Dan Arlie, grający również na basie i pełniący rolę wokalisty zespołu. Arlie posiada kilku-oktawową skalę głosu, której album T-Ride, jest wizytówką. Głównym motorem sekcji rytmicznej bez wątpienia jest Eric Valentine, dzisiaj rozpoznawany bardziej, jako producent -- między innymi Queens of the Stone Age. Dan i Eric stworzyli perfekcyjną sekcję rytmiczną, która rewelacyjnie nabijała tempo dla gitarowych popisów Geoff’a (kiedyś Jeffa) Tysona. Tyson jest jednym z dwóch wyróżnionych przez Satrianiego gitarzystów,którym udało się uzyskać jego błogosławieństwo. Tym drugim jest oczywiście Steve Vai.

Jak to się stało, że zespół posiadający tak genialny potencjał, rewelacyjnie nagrane i skomponowane piosenki, poszedł na dno?

Dan oraz Eric, byli pewni, że album pobije rekordy sprzedaży. Pomóc miała w tym między innymi rekomendacja Satrianiego. Okazało się jednak, że klasyczny rock powoli zaczyna się nudzić odbiorcom a brzmienie T-Ride niezbyt im pasuje. W moim odczuciu, chłopaki wyprzedzili trochę czas i gdyby nagrali tę płytę dekadę później, mieliby większe szanse na sukces. Tym bardziej, że zaczynała sie moda na Seattle. Kiedy okazało się, że wyniki sprzedaży nie są najlepsze, zaczeły sie wzajemne oskarżenia i kłótnie szczególnie między Ericem i Danem, wytwórnią i menadżerami. Historia zespołu zakończyła się na sali sądowej, wśród wzajemnych oskarżeń.

Jedynym, który wyszedł cało z tego zamieszania Tyson. W jego opinii, zespół był zupełnie nie przygotowany do grania na żywo. Wykonywanie skomplikowanych fraz wokalnych nie sprawdzało się podczas występów i unieruchamiało członków T-Ride przy mikrofonach.

Album zatytułowany po prostu T-Ride jest dość łakomym i trudno dostępnym wydawnictwem. W zależności od edycji, ceny na zagranicznych aukcjach mieszczą się w przedziale 16-45 USD. Posiadacze iPoda/iPhone’a z dostępem do iTunes, mogą pobrać album za jedyne 8-10 USD. Mimo wszystko, polecam gorąco.