<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>DSM-IV-TR &#187; McBroom</title>
	<atom:link href="http://rezist.com/tag/mcbroom/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rezist.com</link>
	<description>rezist.com v3.2</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Jun 2009 21:20:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Blue Pearl</title>
		<link>http://rezist.com/blue-pearl</link>
		<comments>http://rezist.com/blue-pearl#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 22:11:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[przesłuchane]]></category>
		<category><![CDATA[Gilmour]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[McBroom]]></category>
		<category><![CDATA[Pratt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rezist.com/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[ Ot, kolejny duet produkujący muzykę house/techno/pop na początku lat &#8216;90. Tak to pozornie wygląda, a co się kryje na tej płycie? Niewątpliwie, swój sukces formacja zawdzięcza dwóm hitowym singlom -- Can You Feel The Passion i Naked In The Rain. Niemniej jednak, ocenianie dorobku Durgi McBroom na podstawie tylko tego wydawnictwa, nie ma większego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="float: left; margin-right: 10px;" title="Blue Pearl - Naked" src="/wp-content/media/covers/bluepearl.png" alt="CD Cover" width="150" height="150" /><strong> Ot, kolejny duet produkujący muzykę house/techno/pop na początku lat &#8216;90. Tak to pozornie wygląda, a co się kryje na tej płycie? Niewątpliwie, swój sukces formacja zawdzięcza dwóm hitowym singlom -- Can You Feel The Passion i Naked In The Rain. Niemniej jednak, ocenianie dorobku </strong><strong>Durgi McBroom na podstawie tylko tego wydawnictwa, nie ma większego sensu.</strong><br />
 <span id="more-15"></span></p>
<p>Durga jest jedną z ulubionych wokalistek Davida Gilmoura, który wraz z Richardem &#8220;Rickiem&#8221; Wrightem nagrał partie gitary na potrzeby piosenki Alive z płyty Naked.  Ale to jeszcze nie wszyscy Floydzi, przewijający się przez album. Partie basowe na płycie zagrał w całości niejaki Guy Pratt. Następca Rogera Watersa jest też współautorem niektórych utworów.</p>
<p><!-- Smart Youtube --><span class="youtube"><object width="425" height="355"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HE404PBcmR8&amp;rel=0&amp;color1=3a3a3a&amp;color2=999999&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/HE404PBcmR8&amp;rel=0&amp;color1=3a3a3a&amp;color2=999999&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="355" ></embed><param name="wmode" value="transparent" /></object></span></p>
<p>Album jest stylistycznie zróżnicowany, wypełniony zarówno popowym, soulowym jak i housowym materiałem. Całość jednak broni się bardzo dobrze, a to z pewnością zasługa udanych aranżacji. Oprócz wspomnianych perełek, warto pochwalić Chemical Thing oraz housowy cover Running Up The Hill z zawodzącą gitara Gilmoura, który podgrywał solówki również u boku samej Kate Bush.</p>
<p>Płytę trudno dostać w normalnym obiegu, pojawia się czasem na Allegro -- skąd ją wyłowiłem.     Nie jest to album wybitny, ale z pewnością da się go przesłuchać więcej niż raz.</p>
<p>Dla wielbicieli starego house, Floydów i samej McBroom, pozycja obowiązkowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rezist.com/blue-pearl/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pink Floyd</title>
		<link>http://rezist.com/pink-floyd</link>
		<comments>http://rezist.com/pink-floyd#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 22:05:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[przesłuchane]]></category>
		<category><![CDATA[Gilmour]]></category>
		<category><![CDATA[McBroom]]></category>
		<category><![CDATA[Pratt]]></category>
		<category><![CDATA[Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Waters]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rezist.com/?p=16</guid>
		<description><![CDATA[Prawdę mówiąc, zastanawiałem się czy wspominać o tak znanej formacji. Miałem nadzieję na pojednawcze gesty pomiędzy rodzinami Gilmourów i Watersów, wspólny występ w niemal klasycznym składzie. Śmierć Richarda Wright&#8217;a być może nie skreśliła szans na wspólny koncert Nicka, Davida i Rogera &#8230; nie będzie to już jednak Pink Floyd.
 
Pisać o zasługach i osiągnięciach tej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="float: left; margin-right: 10px;" title="Pink Floyd P.U.L.S.E" src="/wp-content/media/covers/pinkfloyd.png" alt="CD Cover" width="150" height="150" /><strong>Prawdę mówiąc, zastanawiałem się czy wspominać o tak znanej formacji. Miałem nadzieję na pojednawcze gesty pomiędzy rodzinami Gilmourów i Watersów, wspólny występ w niemal klasycznym składzie. Śmierć Richarda Wright&#8217;a być może nie skreśliła szans na wspólny koncert Nicka, Davida i Rogera &#8230; nie będzie to już jednak Pink Floyd.</strong><br />
 <span id="more-16"></span></p>
<p>Pisać o zasługach i osiągnięciach tej grupy również mi głupio, inni zrobili to lepiej. Skupię się, na albumach, które są mi najbliższe. I zacznę,  od końca.</p>
<p><strong>&#8220;P.U.L.S.E.&#8221;</strong> &#8211; rewelacyjne, dwupłytowe wydawnictwo. Zapis tego, co usłyszeć mogli podczas  trasy koncertowej, fani zespołu. Rewelacyjnie zrealizowane i zmiksowane nagrania, obejmujące utwory z prawie całej dyskografii zespołu są ucztą dla uszu i pokazują, że do grania rocka nie trzeba mieć 24 lat, długich włosów i perfekcyjnie opracowanego growlingu.  Partie gitarowe &#8211; również solowe, oprócz Davida Gilmoura wykonuje rewelacyjny Tim Renwick (kto widział koncert, wie o czym piszę),  natomiast w chórkach udziela się czarnoskóra Durga McBroom, czyli wokalistka <a title="Can You Feel The Passion?" href="/blue-pearl" target="_blank">Blue Pearl</a>.</p>
<blockquote><p>Hello<br />
 Is there anybody in there?<br />
 Just nod if you can hear me<br />
 Is there anyone home?<br />
 <small>Comfortably Numb</small></p>
</blockquote>
<p>Trasa koncertowa &#8220;P.U.L.S.E.&#8221; była i jest wciąż krytykowana za zbytnio eksponowaną oprawę wizualną, która jednak w wypadku tego zespołu nie ma szans zagrozić muzyce. Cechą charakterystyczną tego show jest też popisowe solo w &#8220;Comfortably Numb&#8221;, z efektem whammy w swojej końcówce &#8211; coś czego nie usłyszmy w innych wykonaniach tego numeru.</p>
<p><strong>&#8220;Division Bell&#8221; </strong>to drugi album Gilmoura. O wiele lepszy i bardziej dojrzały niż &#8220;A Momentary Laps of Reason&#8221;, który jest dla mnie zbyt niespójny i chaotyczny bym umieszczał go w tym zestawieniu. Division Bell jest grzeczny i poukładany, brakuje mu co prawda tej nuty niepokoju, którą wprowadzał swoim wokalem i tekstami Waters, ale to są już zupełnie inni Pink Floyd. Mniej szaleni, poważni &#8211; co słychać nie tylko w muzyce ale i w tekstach, np. &#8220;Take It Back&#8221;, &#8220;Keep Talking&#8221; czy w &#8220;High Hopes&#8221;. No i przepiękny, nostalgiczny Marooned, będacy popisem  solowym Gilmoura.</p>
<p><strong>&#8220;The Final Cut&#8221;</strong> to specyficzny album. Wiele osób, uważa go za pomyłkę, Waterloo Watersa, wypalonego pracą i sukcesami. Jeśli ktoś uważa, że &#8220;The Wall&#8221; jest dziełem szalonego i chorego umysłu, powinien przesłuchać &#8220;Final Cut&#8221;. Album powstał bez udziału Ricka Wright&#8217;a &#8211; którego Waters pozbył się z zespołu &#8211; i w założeniach miał być ścieżką dźwiękową dla filmu &#8220;The Wall&#8221;. Pod wpływem wydarzeń roku 1982 (Wojna o Falklandy i pogłębiający się kryzys gospodarczy), zmienił sie w niezależne od filmu, koncepcyjne wydawnictwo. Nie potrafiłbym wskazać jednego ulubionego utworu, album jest tak skonstruowany, że poszczególne fragmenty składają się w jeden długi manifest. Najbardziej wyróżniającym się utworem, jest jednak bez wątpienia zaśpiewany przez Gilmoura w duecie z Watersem &#8220;Not Now John&#8221; ze słynnym powtarzanym wersem &#8220;fuckall that&#8221;, który został w procesie postprodukcji (w wersji singlowej) zastąpiony przez &#8220;stuff all that&#8221;.</p>
<p>&#8220;The Final Cut&#8221; doczekał się  swojej wersji filmowej, a materiał video można obejrzeć zupełnie za darmo pod adresem: <a title="Final Cut" href="http://www.pinkfloyd.co.uk/theFinalCut/" target="_blank">http://www.pinkfloyd.co.uk/theFinalCut/<br />
 </a>W tym krótko-metrażowym projekcie, występują aktorzy znani między innymi z &#8220;The Wall&#8221;, a całość ma dosyć przygnębiający charakter.</p>
<p><strong>&#8220;The Wall&#8221;</strong> to wedłu mojej opinii, dzieło monumentalne.<strong> </strong>Kiedy pierwszy raz usłyszałem &#8220;Another Brick In The Wall&#8221;, byłem zakochany w Sandrze, Sabrinie, Papa Dance i im podobnych wykonawcach. Na szczęście mi przeszło. Do tego albumu coś mnie przyciągało, a jednocześnie nigdy nie miałem szczęścia by go poznać w całości. Udało się ponad dekadę temu. I z miejsca  zakochałem się w nim bardziej, niż w innych dokonaniach Floydów. A czemu? Teksty Watersa, jego charakterystyczny głos i fantastycznie wykreowany stan zagrożenia. Jeśli miałbym porównywać &#8220;The Wall&#8221; z &#8220;Dark Side of the Moon&#8221; to postawiłbym oba album na jednej pozycji. Są tak samo różne i tak samo dobre. Oprócz wspomnianego przeboju, oczywiście największym hitem okazał się &#8220;Comfortably Numb&#8221; z genialną solówką Gilmoura. W ucho wpadł mi również zaśpiewany przez tegoż &#8220;Young Lust&#8221; oraz przepiękny &#8220;Trial&#8221;.</p>
<p><strong>&#8220;Dark Side of The Moon&#8221;</strong> &#8211; pierwszy raz, dostałem te płytę ponad 12 lat temu na urodziny. I przez 8 lat przeleżała nietknięta, by następnie zaginąć. Gdy postanowiłem, że jestem gotów stawić jej czoła, udało mi się zdobyć zremasterowane wydanie specjalne. I wpadłem w sidła. Time oraz Money są moimi ulubionymi piosenkami na płycie, dorzucę jeszcze instrumentalny Any Colour You Like do pełnego obrazu i aż boję się cokolwiek napisać. Może tylko tyle, że nie bez powodu jest to faktycznie jeden z najważniejszych albumów rockowych a Alan Parson jako realizator wykonał kawał dobrej roboty.</p>
<blockquote><p>Beyond the horizon of the place we lived when we were young<br />
 In a world of magnets and miracles<br />
 Our troughts strayed constandly and without boundary<br />
 The ringing of the division bell had begin<br />
 <small>High Hopes</small></p>
</blockquote>
<p>Może kogoś zdziwić, że w zestawieniu tym nie ma &#8220;The Piper At The Gates Of Dawn&#8221; lub któregokolwiek z albumów późniejszych, sprzed ery &#8220;Dark Side of The Moon&#8221;. Oczywiście &#8211; mógłbym jeszcze napisać dwa czy trzy słowa o &#8220;Obscured By Clouds&#8221;, ale to co wymieniłem, chyba starczy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rezist.com/pink-floyd/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
