<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>DSM-IV-TR &#187; Slash</title>
	<atom:link href="http://rezist.com/tag/slash/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rezist.com</link>
	<description>rezist.com v3.2</description>
	<lastBuildDate>Sun, 18 Mar 2012 10:57:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
		<item>
		<title>Poison</title>
		<link>http://rezist.com/poison</link>
		<comments>http://rezist.com/poison#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 22:12:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[przesłuchane]]></category>
		<category><![CDATA[Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Slash]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rezist.com/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Oto rasowy pudel-band. Z olbrzymią tradycją i nawiązaniami do glam-rocka i metalu, wiecznymi kłopotami z doborem odpowiednich gitarzystów i strasznie nierównymi albumami. Poison był moim pierwszym rockowym zespołem,  dostałem bowiem kiedyś kasetę Flesh &#38; Blood i zakochałem się w tytułowym utworze.
 
W roku 1990 trudno było dostać u nas płyty wielu popularnych wykonawców. Hard rock [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="float: left; margin-right: 10px;" title="Poison - Greatest Hits 1986-1996" src="/wp-content/media/covers/poison.png" alt="CD Cover" width="150" height="150" /><strong>Oto rasowy pudel-band. Z olbrzymią tradycją i nawiązaniami do glam-rocka i metalu, wiecznymi kłopotami z doborem odpowiednich gitarzystów i strasznie nierównymi albumami. </strong><strong>Poison był moim pierwszym rockowym zespołem,  dostałem bowiem kiedyś kasetę Flesh &amp; Blood i zakochałem się w tytułowym utworze.</strong><br />
 <span id="more-26"></span></p>
<p>W roku 1990 trudno było dostać u nas płyty wielu popularnych wykonawców. Hard rock przeżywał swoje najlepsze chwile, jednak nie było jeszcze salonów muzycznych zaopatrzonych tak dostatnio, jak np. w RFN. Jednym ze źródeł pozyskiwania nagrań były centra dystrybucji, działające na zasadzie wypożyczalni płyt CD, często wyposażonych w stanowiska do nagrywania kaset audio. Kto pamięta C.R.M. Digital, zajmujący lokal w ekskluzywnym miejscu naprzeciwko Muzeum Narodowego, ten doskonale zna klimat takich miejsc, gdzie setki młodych ludzi nawiązywało kontakt z muzyką, której na co dzień nie można było dostać w sklepach. I właśnie za pośrednictwem Digitalu, zapoznałem się z pierwszymi płytami <strong>Poison</strong>.</p>
<blockquote><p>I&#8217;ll take you down under my gun<br />
 Our flesh and blood will be as one<br />
 <small>(Flesh &amp; Blood) Sacrifice</small></p>
</blockquote>
<p>Miłość trwała prawie dwa lata a <strong>Poison </strong>wymieniłem na<a title="GN'R" href="/guns-n-roses" target="_blank"> Guns N&#8217; Roses</a> i Extreme.  W tym samym czasie, w zespole zaczął się kryzys. C.C. DeVille wyleciał z funkcji gitarzysty i zajął się walką z nałogami. Na placu boju pozostali wokalista Bret Michaels, perkusista Rikki Rockett i basista Bobby Dall. Dołączył do nich sympatyczny szarpidrut Richie Kotzen, dzięki któremu powstał bardziej funkowo-bluesowy &#8222;Native Tongue&#8221;. Zmiana stylistyki nie bardzo przypadła mi do gustu, pozostałym fanom chyba również nie -- album sprzedał się na świecie w ilości miliona egzemplarzy, co nie jest wstrząsającym wynikiem. Kotzen pożegnał się z zespołem, nie ze względu na swój wkład w ten wątpliwy sukces, ale za podrywanie narzeczonej Rocketta.</p>
<p>Wtedy to, jako zastępstwo pojawił się niejaki Blues Saraceno, aby nagrać z zespołem nowoczesną brzmieniowo, lecz  niezbyt odkrywczą płytę -- &#8222;Crack a smile&#8230; and more&#8221;. Saraceno podobnie jak Kotzen dostał wolną ręke i zdominował swoim stylem cały album. I podobnie jak Kotzen, pożegnał się wkrótce z <strong>Poison</strong>. Ciekawostką jest fakt, że w 1985 roku, o mały włos, głównym gitarzystą grupy nie został niejaki Sould Hudson -- czyli Slash z Guns N&#8217; Roses. Nie przypadł on jednak do gustu reszcie zespołu i w jego miejsce pojawił się DeVille.</p>
<p>W 1996 ukazał się platynowy Greatest Hits, którym chłopcy przypomnieli o sobie. Pomimo sukcesu wydawnictwa, nie doczekali się pomocy ze strony wytwórni Capitol Records i pomysł z wyruszeniem w trasę koncertową zrealizowali dopiero w 1999 roku. Rok później pojawił się album Live,  z nowymi piosenkami i udziałem przywróconego do łask DeVille&#8217;a.</p>
<p>Niestety, <strong>Poison </strong>nie udało się powrócić w wielkim stylu. Wydany w 2002 roku Hollyweird jest co prawda powrotem do korzeni z czasów &#8222;Flesh &amp; Blood&#8221; czy &#8222;Open Up and Say&#8230;Ahh&#8221; jednak brakuje mu świeżości, a przez kolejne kwadranse przebija brak inwencji i kurczowe trzymanie się sztampowych i utartych schematów. Fanom oryginalnego składu polecić mogę album  Greatest Hist z 1996 roku, a dokładnie edycję, której okładka otwiera ten wpis.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rezist.com/poison/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

