Wpadłem. Totalnie, po uszy. I po raz pierwszy nie wiem co tak naprawdę napisać i jak ew. zachęcić do sięgnięcia po dokonania tego… projektu, duetu, przedsięwzięcia? Poniekąd dlatego, że panowie Jimmy Cauty i Bill Drummond są dla mnie Einsteinami elektronicznego rock n’ rolla, muzyki dance i wszystkiego co najlepsze w brzmieniach ostatnich 20 lat drugiego tysiąclecia.
The KLF w pewnych kręgach jest projektem, który obrósł tak potężnym kultem wyznawców, fanów i wielbicieli -- że nie sposób jest przejśc obojętnie koło tego zjawiska. Dodatkowo, wydaje się, że z każdym kolejnym rokiem ma coraz większą liczbę wiernych -- co jest dość kuriozalne, biorąc pod uwagę że od momentu gdy Jim i Bill stworzyli dynamiczny duet producencki, minęło już 20 lat.
Można uznać, że podstawą ich działalności była muzyka elektroniczna. House w połączeniu z energetycznymi beatami techno, charakterystycznymi riffami gitar i syntezatorów, nostalgicznymi brzmieniami gitary hawajskiej, arpeggiami linii basowych oraz przestrzennych padów. Do tego dorzućmy jeszcze utalentowanych muzyków sesyjnych, rapperów, wokalistów prezentujących różne style, połączonych razem przez utalentowany duet.
Jim i Bill nie byli jednak zainteresowani wyłącznie muzyką, stawiali w swojej działalności na szokowanie, tak zwany performance show i promowanie niezależnej sztuki. Wystarczy przypomnieć, że cały nakład jednego z ich albumów poszedł na przemiał z powodu wykorzystania (bez licencji) sampli legendarnej Abby czy wystawienie w Londyńskiej Galerii Tate obrazu/instalacji, składającej się z przybitych do oprawionej w ramy deski, 40 tysięcy funtów. Pieniądze te, zostały następnie spalone na popiół z którego wykonana miała być cegłówka pod budowę własnej świątyni.
Należy również wspomnieć o niezapomnianym występie na Brit Awards 1992, podczas którego Bill Drummond wykonał dość zywiołowo, wraz z trash-metalowym zespołem Extreme Noise Terror, jeden z hitów KLF -- 3 A.M. Eternal, przy okazji ostrzeliwując ślepymi nabojami, całą angielską śmietankę biznesu muzycznego, z Kałasznikowa.
O The KLF w dzisiejszych czasach można dowiedzieć się prawie wszystkiego z setek stron internetowych im poświęconych. Za promocję duetu w sieci odpowiada także ich własny kanał na YouTube, z którego pochodzą zamieszczone teledyski, najważniejsze i najbardziej przebojowe dokonania grupy.
Kylie Said To Jason
A któż by inny jak nie Jason Donovan i nie Kylie Minogue, prawda? No nie do końca. Zdjęcia użyte w tym teledysku są fragmentami filmu White Room, który obrósł już legendą i dopiero od niedawna jest publicznie dostępny -- wcześniej kopie filmu można było zdobyć w drugim czy trzecim obiegu za wygórowaną opłatą.
White Room / Chill Out
Chill Out to rewelacyjny ambientowy album, który został przez najważniejsze media muzyczne okrzyknięty ponadczasowym. Znajdująca się na nim muzyka posłużyła częściowo jako tło dźwiękowe do wspomnianego White Room. Warto też wspomnieć, że przy jego powstaniu brał udział niejaki Alex Patersson, czyli jeden ze współzałożycieli The Orb. Drugim był Jim Cauty. Po sukcesie komercyjnym The KLF, Alex z Jimem porozumieli się w kwestii przejęcia nazwy, Alex zatrzymał Orba a Jimy nagrany materiał -- wydany później jako ambientowy album Space.
Timelords -- Doctorin’ The Tardis
Legendarny już dzisiaj, pierwszy przebój The KLF oparty na genialnym motywie z glam-rockowego przeboju “Rock and Roll” G. Glittera i silnej fascynacji serialem Doctor Who.
America: What Time is Love
Użyty gitarowy riff pochodzi z numeru Ace Of Spades (Motorhead), wokalnie udziela się legendarny głos Black Sabbath i Deep Purple -- Glenn Hughes, dla którego udział w tym teledysku i piosence, był powrotem na muzyczną scenę po kuracji antynarkotykowej.
Justified & Ancient (Stand by the Jams)
Przepiękny głos Tammy Wynette, po raz ostatni (tuz przed jej śmiercią) zabrzmiał właśnie w tym utworze. Pierwszą damę muzyki Country, dzielnie supportuje raper Ricardo “Da Force” Lyte.
Stadium House Trilogy
Specjalnie zbudowane dekoracje, kilka przebojowych piosenek, sukces dystrybucji “direct to vhs”.
JAMS -- It’s Grim Up North
Rewelacyjny acid-house z niezapomnianą scenografią i sekcją orkiestry.
2K -- Fuck The Millenium
Powrót na scenę, zainspirowany nadchodzącym końcem świata i śmiercią Diany. Wielbiciele blondasa rapującego w zespole Scooter, z pewnością skojarzą nie tylko ten tytuł ale wiele innych, zerżniętych z dorobku KLF.
O filmach takich jak White Room, Waiting czy dokumentalny Rites Of Mu nie zamierzam już pisać, nie pozwala mi na to brak czasu ale również ich dostępność. Serdecznie zapraszam do odkrywania innych materiałów na oficjalnym kanale The KLF: http://youtube.com/klfcommunicationsnet