W czasach, gdy wszyscy padają na kolana przed formacjami takimi jak Groove Armada czy Daft Punk, mało kto pamięta o pionierach samplingu z Leeds, w Anglii. Zadebiutowali na dużej scenie w roku 1990 kilkoma singlami, oraz remiksami utworów Annie Lennox, szybko uzyskując rozgłos, zdobywając listy przebojów i stając sie jedną z najważniejszych ikon brytyjskiej sceny klubowej.
Wydana w latach dziewięćdziesiątych płyta “Utah Saints”, jest dzisiaj rarytasem dla kolekcjonerów, chociaż bez problemu można znaleźć jej kolejne reedycje w sklepach online. Należy tylko uważać na różnice w track listach pomiędzy wersjami US i europejską.
Bill Drummond z The KLF określił kiedyś Świętych z Utah jako…
the first true stadium house band
I to nie bez przesady, bowiem panowie Jez Willis i Tim Garbutt potrafili swoimi występami poderwać tłumy.
Utah Saints, oprócz produkowania wasnego materiału, podobnie jak Rabbit In The Moon czy The Prodigy, zajmowali się remiksowaniem i przerabianiem utworów takich artystów jak Osmonds (Crazy Horses) Blondie, Simple Minds czy wspomniana już Lennox.
Jednym z pierwszych przebojów duetu, obok “What can you do for me” był “Something Good” z wysamplowanym głosem Kate Bush -- prosto z utworu “Cloudbusting”, w którym Kate wystąpiła u boku Donalda Sutherlanda. Teledysk do tego utworu, Utah Saints wkomponowali w videoclip swojego tanecznego utworu.
O Utah Saints zrobiło się tak naprawdę głośno, za sprawą ścieżki dźwiękowej do filmu Mortal Kombat, na której znalazł się rewelacyjny remix głównego motywu. Później długo nic, aż do energetycznego Power To The Beats, z płyty Two (2000). Oprócz wspomnianego numeru, pozostały materiał niestety brzmi dość średnio, głównie za sprawą mało odkrywczych aranżacji. Album na pewno nie okazał się strzałem w dziesiątkę a przed zapomnieniem uratowały się jedynie singlowe Love Song i Funky Music.
W roku 2008, na fali przeróbek starych piosenek, Something Good pojawił się w nowej wersji. Niestety, wokalnie nie udziela się już w nim Kate Bush, a sam utwór po prostu jest nudny. Pomijam fajny, kolorowy teledysk -- z zaskakującym zakończeniem, pewnych rzeczy po prostu nie należy poprawiać na siłę.
Utah Saints i ich pierwszy album to klasa sama w sobie. “What can you do for me”, “Soulution” czy “I Want You” to dzisiaj juz zapomniane hity. Warto je odgrzać, byle nie w tak banalny sposób, w jaki przygotowano Something Good 08.